*Następny dzień*
/Clary/
- Jesteś jeszcze zły? - spytałam robiąc minę zbitego psa.
Nie odzywał się.
A czego mogłam się spodziewać?
- Jaciku (czyt. Dzejsiku) mój kochany, odezwij się do mnie...
Dalej nic.
- Hello, It's me.
- Jace, do jasnej ciasnej odpowiedz mi!
- Odpowiadam ci! - krzyknął - I zobaczysz. Zemszczą się. To był twój pomysł, ty najbardziej oberwiesz!
- Ugh
/Jace/
Szczerze mówiąc, jak mnie nazwała jej kochanym Jacikiem to zrobiło mi się jakoś tak ciepło w środku. Ona jest taka cudowna i w ogóle niesamowita... Stop! Jace! Masz się zemścić!
Ale czy dam radę?
"Nie" odpowiedział mi ten sam irytujący głosik.
*5 godzin później*
/Jonathan/
Nudno jak chol... Nie przeklinajmy.
Wstałem i udałem się do biblioteki.
Co to może z człowiekiem zrobić?
Nigdy nie lubiłem czytać, wydawało mi się to niezbyt ciekawe, ale teraz... Po prostu nie mam co ze sobą zrobić.
Otworzyłem duże mahoniowe drzwi i się rozejrzałem.
Ogromne półki z książkami i drabiną, a po środku stał wielki, długi, prostokątny stół.
Chwyciłem pierwszą lepszą książkę i poszedłem do stołu.
"Romeo i Julia". Lepiej trafić nie mogłem. Westchnąłem.
Dopiero po chwili zauważyłem, że na stole leży karteczka. Chwyciłem ją. Była lepka od czegoś złotego...
To nie może być...
Cholera, cholera, cholera...
Krew Anioła.
Przeczytałem treść:
"Nadchodzę. Zmiotę wszystkich z powierzchni ziemi. Przeszłość połączy się z teraźniejsząścią. Nie będzie odwrotu...
V. Morgenstern."
Cóż za bezpośredniość.
Chwila.
"V. Morgenstern"?!
Cholera, cholera, cholera...
Ojciec.
Chwyciłem telefon i zacząłem po kolei dzwonić do każdego mieszkańca Instytutu.
Miałem za przeproszeniem w dupie co teraz robią.
Po 10 minutach wszyscy byli w bibliotece. No prawie wszyscy. Ja, Clary, Izzy, Rachel. Nina, Jace, Alec i Magnus, który miał się nami opiekować pod nieobecność Maryse i Hodga. Rano "odeskortowaliśmy" Maxa i Mary do nich bo... Coś tam.
- Można wiedzieć, czemu nam przeszkadzasz? - spytała zniecierpliwiona Iz.
Podałem im po kolei wszystkim papierek.
- J-J-onathan. Czy to od-d... - jąkała się moja siostra.
Przytaknąłem.
- Od ojca.
/Clary/
- A jednak... Żyje - powiedziałam.
Czułam się okropnie.
Po pożarze domu, w którym spłonęła nasza matka, ojciec zniknął. Wszyscy długo go szukali. Na marne. Byliśmy pewni, że zginął.
A jednak...
Po moim policzku spłynęła łza.
Nie były to łza szczęścia, że ojciec żyje.
Były to łza smutku, że zamierza zniszczyć świat i że... No... Napisał to krwią Anioła.
Nie wytrzymałam i wybiegłam z tam tąd.
Popędziłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi opierając się o nie. Pozwoliłam łzom swobodnie spłynąć.
Usłyszałam ciche pukanie.
Nie miałam ochoty nikogo widzieć, ani żeby ktoś widział mnie w takim stanie.
Mimo to odpowiedziałam "proszę" i odeszłam od drzwi wycierając słone krople wody z policzków.
Do pokoju wszedł Jace.
Zobaczył moje czerwone oczy i domyślając się wszystkiego podszedł do mnie i... najzwyczajniej w świecie przytulił. Tego właśnie potrzebowałam. Osoby, która nie będzie się pytać, o co chodzi, osoby, która się domyśli o co chodzi.
Staliśmy tak w milczeniu przez dłuższą chwile, wsłuchując się w moje ciche pochlipywanie.
Oderwał się ode mnie i spojrzał w oczy.
- Wszystko OK? - spytał.
- Nie. Nic nie jest OK.
No więc powracam, Groszki Pachnące.
Ja naprawdę to napisałam?
Przepraszaaaam, że mnie tak długo n ie było, ale dużooo sprawdzianów do napisania i po prostu nie miałam kiedy.
No więc następny rozdział będzie za tydzień w sobotę. Wyjeżdżam na narty jutro i nie będę miała dostępu do kompa. Może dam radę w piątek, ale to mało prawdopodobne.
Liczę, że rozdział się spodobał i zapraszam do komentowania.
Do zobaczenia za tydzień!
Bohaterowie
piątek, 12 lutego 2016
poniedziałek, 8 lutego 2016
Rozdział VI - Różowa trumna
/Jace/
Budzi mnie coś co siedzi mi na kolanach. Otwieram oczy...
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA(...)AAAAA
NA MNIE SIEDZI TA MAŁA ŻÓŁTA ZARAZA, KTÓRĄ TRZEBA ZACZĄĆ TĘPIĆ, SKORO ZAPLENIŁA SIĘ JUŻ W INSTYTUCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co mam robić?! Co robić?! To coś może mnie zaraz zabić lub spowodować poważny uszczerbek na zdrowiu!!!
Będę musiał przezwyciężyć to zło...
-Claryyyyy, Izzy, Mary, Max, Alec, Jonathan pomocyyyy!! - ...ale nie sam.
Zacząłem się szamotać, czemu Na Anioła jestem przyszyty do fotela?!
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAA- wrzasnąłem ponownie, bo ten podstępny demon zaczyna sprowadzać młodsze demony! One są najgorsze!! Niby małe, ale z piekła rodem. Niby mało potrafiące, ale torturujące najstraszniej. AAAAAAAAA... Zaraz mi coś zrobią!!
Spojrzałem przed siebie w lustro.
CO JA MAM NA SOBIE I NA TWARZY?!!!
Szamotałem się dale próbując rozedrzeć wiązadła, na marne.
Złapałem się rękami i zacząłem krzyczeć.
/Jnathan/
- Wkraczamy, czy tylko oglądamy - spytała moja siostra.
- Może później, Clary rozkoszuj się chwilą paniki Herondale'a. - odpowiedziałem, zapychając sobie usta popcornem i spoglądając na telewizor w pokoju Jace'a oczywiście. Specjalnie zostawiamy okruchy w łóżku. My demony wredne.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, bo blondyn właśnie darł się na cały Instytut, bo w jego stronę szły kaczki.
Izzy zaczęła się dusić, bo zachłysnęła się colą.
*2 godziny później*
- Dobra idziemy, bo nasza dziewczynka, bojąca się pająków straci głos. - powiedziała Clary i wszyscy wstaliśmy i ruszyliśmy na misję : "Ratować Herondale'a"
- Wy idźcie do niego, a ja zrobię obiad. - oznajmił Alec.
Złapałem kaczki i schowałem je do klatki.
- Co to do cholery miało być?! To wasza sprawka?! Zabiję was! Zginiecie marnie! Niech tylko się stąd wydostanę...
- Spokojnie blądwłosa królewno, głosik stracisz. Książę na białym koniu już przyjechał. - byłem taki dumny z Rudej za taką odzewkę. Teraz moja kolej.
- Najdroższa księżniczko, wystarczy przejść dołem. Zaraz zabiorę cię do swojego pałacu, żebyśmy żyli razem długo i szczęśliwie. - Zacmokałem, robiąc dziubek.
Już nie żyjemy.
- Jakie chcecie kolory trumien? - spytał - Osobiście proponuję różowe jak ta sukienka.
Hej!!
Wiem, że rozdział krótki, ale jest!
Znalazłam czas, żeby coś naskrobać. Chwała mi xd.
Dalej odpowiadajcie czy chcecie żeby Nina była zła, czy dobra.
Zapraszam do komentowania.
Budzi mnie coś co siedzi mi na kolanach. Otwieram oczy...
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA(...)AAAAA
NA MNIE SIEDZI TA MAŁA ŻÓŁTA ZARAZA, KTÓRĄ TRZEBA ZACZĄĆ TĘPIĆ, SKORO ZAPLENIŁA SIĘ JUŻ W INSTYTUCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co mam robić?! Co robić?! To coś może mnie zaraz zabić lub spowodować poważny uszczerbek na zdrowiu!!!
Będę musiał przezwyciężyć to zło...
-Claryyyyy, Izzy, Mary, Max, Alec, Jonathan pomocyyyy!! - ...ale nie sam.
Zacząłem się szamotać, czemu Na Anioła jestem przyszyty do fotela?!
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAA- wrzasnąłem ponownie, bo ten podstępny demon zaczyna sprowadzać młodsze demony! One są najgorsze!! Niby małe, ale z piekła rodem. Niby mało potrafiące, ale torturujące najstraszniej. AAAAAAAAA... Zaraz mi coś zrobią!!
Spojrzałem przed siebie w lustro.
CO JA MAM NA SOBIE I NA TWARZY?!!!
Szamotałem się dale próbując rozedrzeć wiązadła, na marne.
Złapałem się rękami i zacząłem krzyczeć.
/Jnathan/
- Wkraczamy, czy tylko oglądamy - spytała moja siostra.
- Może później, Clary rozkoszuj się chwilą paniki Herondale'a. - odpowiedziałem, zapychając sobie usta popcornem i spoglądając na telewizor w pokoju Jace'a oczywiście. Specjalnie zostawiamy okruchy w łóżku. My demony wredne.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, bo blondyn właśnie darł się na cały Instytut, bo w jego stronę szły kaczki.
Izzy zaczęła się dusić, bo zachłysnęła się colą.
*2 godziny później*
- Dobra idziemy, bo nasza dziewczynka, bojąca się pająków straci głos. - powiedziała Clary i wszyscy wstaliśmy i ruszyliśmy na misję : "Ratować Herondale'a"
- Wy idźcie do niego, a ja zrobię obiad. - oznajmił Alec.
Złapałem kaczki i schowałem je do klatki.
- Co to do cholery miało być?! To wasza sprawka?! Zabiję was! Zginiecie marnie! Niech tylko się stąd wydostanę...
- Spokojnie blądwłosa królewno, głosik stracisz. Książę na białym koniu już przyjechał. - byłem taki dumny z Rudej za taką odzewkę. Teraz moja kolej.
- Najdroższa księżniczko, wystarczy przejść dołem. Zaraz zabiorę cię do swojego pałacu, żebyśmy żyli razem długo i szczęśliwie. - Zacmokałem, robiąc dziubek.
Już nie żyjemy.
- Jakie chcecie kolory trumien? - spytał - Osobiście proponuję różowe jak ta sukienka.
Hej!!
Wiem, że rozdział krótki, ale jest!
Znalazłam czas, żeby coś naskrobać. Chwała mi xd.
Dalej odpowiadajcie czy chcecie żeby Nina była zła, czy dobra.
Zapraszam do komentowania.
niedziela, 7 lutego 2016
Rozdział V - Czyli psychiczne myśli Izzy
/Isabell/
To nie, to nie, to... Nie, jednak nie... Kurde, czemu ja nie mam żadnej wstrętnej, różowej sukienki...
Zaczęłam przerzucać następne sukienki po kolei...
Nie, nie, nie...
Wait.
Cofnijmy się w czasie o trzy sukienki...
Idealna...
Jace się ucieszy...
Ciekawe czy będzie pasować?
Okropna, wściekle różowa sukienka, której nawet ja nie nosze.
On mnie zabije.
Razem z resztą.
Wzięłam jeszcze czarne szpilki, leki nasenne oraz kosmetyki i poszłam do Szkrzydła, gdzie Clary z dzieciakami pilnowała Jace'a.
Weszłam do środka i zobaczyłam, że chłopak się budzi, a Ruda ma spanikowaną minę. Rzuciłam wszystko na krzesło biorąc tylko leki nasenne.
Nalałam wody do szklanki, szybko wsypałam trochę proszku i rozmieszałam.
Wzięłam ją ze sobą i szybko ruszyłam ratować Clary i biedne sierotki wielkim wstrętnym blondwłosym potworem.
Dobre. Może bloga napiszę?
- ... Czekaj chwilę, muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego... Bo ten, bo ja się no ten teges...
- Zakochałaś się we mnie? Taak każda się zakochuje.
Usłyszałam rozmowę.
No ciekawe jak Clary z tego wybrnie...
- Że co?! Nie! Nigdy w życiu! - Mi się zdaje, czy przez twarz Jace'a przebiegł wyraz... Smutku i zawodu?!
Oj, Herondale... Będziesz się przede mną na kolanach tłumaczył.
- Jace, przyniosłam ci wodę - postanowiłam ratować sytuację.
- Wiesz, Iz jakoś nie mam ochoty.
- Siedź cicho i pij, bo inaczej ugotuję obiad. - Skrzywił się i wziął ode mnie szklankę, szybko pijąc, a ja wrednie się uśmiechnęłam. To zawsze działa.
Po chwili Herondale już spał. Przybiłam z Clary piątkę i wzięłyśmy się do roboty. Ja przebrałam szybko Jace w sukienkę i razem zaczęłyśmy walić na niego kilo tuszu i tonę tapety. Morgenstern chciała się wziąć za przyszywanie, ale rękawy sukienki były krótkie i nie dało się przyszyć. Pobiegłam szybko do pokoju i wzięłam pierwszą lepszą chustę. Co za szczęście! Była błękitna - najbrzydsza jaką miałam i najmocniejsza.
Clary zaczęła przyszywać ją do fotela
- Gotowe! - krzyknęła Clary.
Max i Mary, którzy do tej pory stali i przyglądali się temu co robimy z uśmiechem, zaczęli robić zdjęcia.
- Jesteśmy! - wszedł Jonathan z pięcioma kaczkami w klatce - Dwiema dużymi i trzema małymi takimi, jakimi Jace najbardziej się boi, a za nim Alec z reklamówką mięsa z kaczki.
- Ej, spróbujcie wybudzić dziewczyny, trzeba je będzie zabrać z pola rażenia, a i kaczki zostawimy jednak tutaj. Jace będzie przyszyty i zapewne będzie się tak szamotać i będzie próbował rozerwać, zamiast przejść dołem. Nagramy to. - Opowiedziałam swój dodatek do planu.
- Izzy, a jednak potrafisz myśleć - odpowiedział mi brat, a ja prychnęłam.
Poszliśmy wszyscy do dziewczyn, wzięliśmy łóżka na kółkach i wyjechaliśmy z nimi do salonu.
Mamy i Hodga nie było. Podobno Clave ich wezwało na jakąś super ważną naradę. Pomińmy fakt, że mój ojciec jest Inkwizytorem. Znaczy przepraszam bardzo, ale Robert Lightwood nie zasługuje na miano ojca. Mama się z nim rozwiodła rok temu. Ten szmat (pozdro dla mojej koleżanki, która tego nie czyta, ale tak nazwała mojego byłego - od autorki) ją zdradził. Już bym wolała żeby Hodge był moim ojcem. Swoją drogą ciekawe jak by to było... Nie! Iz nie myśl o tym bo będziesz miała traume. On jest starszy od matki o 10 lat. Miłość nie zna granic. Po za tymchyba Starkweather nic nie czuje do niej. Prawda? Prawda.
- Dlaczego leże w łóżku szpitalnym i skąd w ogóle się tu wzięłam?! - Moje psychiczne rozmyślania przerwał krzyk Rachel.
- W łóżku jesteś bo cię tu przynieśliśmy. - zaczął wyjaśniać Jonathan - A jesteś tutaj, ponieważ twoi rodzice pewnie bardzo się kochali... A jak dwoje ludzi jest zakochanych to dochodzi do...
- Chodzi mi o to dlaczego jestem w tym miejscu?! - Przerwała mu.
- Bo cię tu przynieśliśmy.
- Już cię nie lubię.
- Do usług księżniczko. - dziwne, ale jak ją nazwał księżniczką to poczułam ukłucie... zazdrości?! Nie Izzy on ci się nie może podobać. Co z tego, że jest cholernie przystojny? Co z tego, że jest sarkastyczny i arogancki, a ty to kochasz w chłopakach? Ło, ło dziewczyno, gdzie tak pędzisz?
- To teraz ktoś mi opowie na poważnie? - spytała spokojnie.
- O co chodzi? - Nina się obudziła.
- Opowiemy wam całą historie. Jestem Clary Morgenstern, to mój brat Jonathan, siostra Mary, Alec, Izzy i Max Lightwood, a Jace'a Herondale'a, Rachel już poznałaś.
- To ten blondyn, który wpadł na mnie przed szkołą, a inni go nie widzieli? - spytała.
- Tak.
- Przed szkołą wpadł na ciebie jakiś blondas, nikt inny go nie widzi, a ty nic mi nie mówisz?! - krzyknęła Nina.
- Nina, uspokój się. Chcecie się dowiedzieć o co chodzi? - spytałam.
pokiwały głowami i zaczęliśmy opowiadać, uzupełniając się nawzajem.
- Istniej coś takiego jak Świat Cieni. My jesteśmy Nocnymi Łowcami. Ludźmi z krwią Aniołów. Zabijamy Demony i Podziemnych łamiących prawo. -zaczęłam.
- Do podziemnych zalicza się: Wampiry, Wilkołaki, Czarowników i Faerie. - dodał Alec.
- Faerie to takie jakby wróżki, tylko że faceci też tam są. Nie mogą skłamać. - kontynuował Jonathan.
- Nocni Łowcy rysują sobie na ciele runy, które umożliwiają im wiele rzeczy. Na przykład leczą, poprawiają wzrok, bezszelestność, niewidzialność dla Przyziemnych, czyli dla ludzi, którzy nie mają pojęcia o naszym istnieniu. - uzupełniła Clary.
- Głównym rządem jest Clave. Głową Clave jest Konsul, trochę pomniejszą funkcję pełni Inkwizytor. Coś jak prezydent i premier. - zakończyłam.
Popatrzyły się nas, jak na idiotów.
- I my mamy wam uwierzyć? - spytała Nina.
- Ja im wierzę. - powiedziała Rachel z powagą.
- Jak mamy wam udowodnić, że to prawda? - próbował Jonathan.
- Pokażcie nam jedną z... Tego czegoś, o którym opowiedzieliście.
- Macie nas przed sobą - powiedział Jonathan. - jesteśmy Nocnymi Łowcami, inaczej Nefilim.
- Chcę zobaczyć runy - zaciekawiła się Rachel.
Clary podwinęła rękaw pokazując runę Agelic Power i Irtaze.
- No dobra. Wieżę. - zrezygnowała starsza siostra.
- Ej, słuchajcie, bo my robimy dowcip Jace'owi. Chcecie dołączyć?
Dziewczyny pokiwały głową, odpowiadając Alec'owi. Wyjaśniliśmy im plan.
Brat Clary poszedł do Skrzydła włożyć kamerę i wypuścić kaczki, a my razem poszliśmy do pokoju Rudej, gdzie mieliśmy czekać na wrzask Jace'a.
Hej, ludzie. Mam pytanie. Bardzo ważne.
Mam pomysł, żeby Nina była zła, tylko pytanie, czy wy chcecie, żeby taka była. Wszystko zależy od was.
Zapraszam do komentowania.
Ps. Następny rozdział będzie prawdopodobnie w piątek. Mam dużo lekcji do nadrobienia, więc wcześniej raczej nie dam rady.
To nie, to nie, to... Nie, jednak nie... Kurde, czemu ja nie mam żadnej wstrętnej, różowej sukienki...
Zaczęłam przerzucać następne sukienki po kolei...
Nie, nie, nie...
Wait.
Cofnijmy się w czasie o trzy sukienki...
Idealna...
Jace się ucieszy...
Ciekawe czy będzie pasować?
Okropna, wściekle różowa sukienka, której nawet ja nie nosze.
On mnie zabije.
Razem z resztą.
Wzięłam jeszcze czarne szpilki, leki nasenne oraz kosmetyki i poszłam do Szkrzydła, gdzie Clary z dzieciakami pilnowała Jace'a.
Weszłam do środka i zobaczyłam, że chłopak się budzi, a Ruda ma spanikowaną minę. Rzuciłam wszystko na krzesło biorąc tylko leki nasenne.
Nalałam wody do szklanki, szybko wsypałam trochę proszku i rozmieszałam.
Wzięłam ją ze sobą i szybko ruszyłam ratować Clary i biedne sierotki wielkim wstrętnym blondwłosym potworem.
Dobre. Może bloga napiszę?
- ... Czekaj chwilę, muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego... Bo ten, bo ja się no ten teges...
- Zakochałaś się we mnie? Taak każda się zakochuje.
Usłyszałam rozmowę.
No ciekawe jak Clary z tego wybrnie...
- Że co?! Nie! Nigdy w życiu! - Mi się zdaje, czy przez twarz Jace'a przebiegł wyraz... Smutku i zawodu?!
Oj, Herondale... Będziesz się przede mną na kolanach tłumaczył.
- Jace, przyniosłam ci wodę - postanowiłam ratować sytuację.
- Wiesz, Iz jakoś nie mam ochoty.
- Siedź cicho i pij, bo inaczej ugotuję obiad. - Skrzywił się i wziął ode mnie szklankę, szybko pijąc, a ja wrednie się uśmiechnęłam. To zawsze działa.
Po chwili Herondale już spał. Przybiłam z Clary piątkę i wzięłyśmy się do roboty. Ja przebrałam szybko Jace w sukienkę i razem zaczęłyśmy walić na niego kilo tuszu i tonę tapety. Morgenstern chciała się wziąć za przyszywanie, ale rękawy sukienki były krótkie i nie dało się przyszyć. Pobiegłam szybko do pokoju i wzięłam pierwszą lepszą chustę. Co za szczęście! Była błękitna - najbrzydsza jaką miałam i najmocniejsza.
Clary zaczęła przyszywać ją do fotela
- Gotowe! - krzyknęła Clary.
Max i Mary, którzy do tej pory stali i przyglądali się temu co robimy z uśmiechem, zaczęli robić zdjęcia.
- Jesteśmy! - wszedł Jonathan z pięcioma kaczkami w klatce - Dwiema dużymi i trzema małymi takimi, jakimi Jace najbardziej się boi, a za nim Alec z reklamówką mięsa z kaczki.
- Ej, spróbujcie wybudzić dziewczyny, trzeba je będzie zabrać z pola rażenia, a i kaczki zostawimy jednak tutaj. Jace będzie przyszyty i zapewne będzie się tak szamotać i będzie próbował rozerwać, zamiast przejść dołem. Nagramy to. - Opowiedziałam swój dodatek do planu.
- Izzy, a jednak potrafisz myśleć - odpowiedział mi brat, a ja prychnęłam.
Poszliśmy wszyscy do dziewczyn, wzięliśmy łóżka na kółkach i wyjechaliśmy z nimi do salonu.
Mamy i Hodga nie było. Podobno Clave ich wezwało na jakąś super ważną naradę. Pomińmy fakt, że mój ojciec jest Inkwizytorem. Znaczy przepraszam bardzo, ale Robert Lightwood nie zasługuje na miano ojca. Mama się z nim rozwiodła rok temu. Ten szmat (pozdro dla mojej koleżanki, która tego nie czyta, ale tak nazwała mojego byłego - od autorki) ją zdradził. Już bym wolała żeby Hodge był moim ojcem. Swoją drogą ciekawe jak by to było... Nie! Iz nie myśl o tym bo będziesz miała traume. On jest starszy od matki o 10 lat. Miłość nie zna granic. Po za tym
- Dlaczego leże w łóżku szpitalnym i skąd w ogóle się tu wzięłam?! - Moje
- W łóżku jesteś bo cię tu przynieśliśmy. - zaczął wyjaśniać Jonathan - A jesteś tutaj, ponieważ twoi rodzice pewnie bardzo się kochali... A jak dwoje ludzi jest zakochanych to dochodzi do...
- Chodzi mi o to dlaczego jestem w tym miejscu?! - Przerwała mu.
- Bo cię tu przynieśliśmy.
- Już cię nie lubię.
- Do usług księżniczko. - dziwne, ale jak ją nazwał księżniczką to poczułam ukłucie... zazdrości?! Nie Izzy on ci się nie może podobać. Co z tego, że jest cholernie przystojny? Co z tego, że jest sarkastyczny i arogancki, a ty to kochasz w chłopakach? Ło, ło dziewczyno, gdzie tak pędzisz?
- To teraz ktoś mi opowie na poważnie? - spytała spokojnie.
- O co chodzi? - Nina się obudziła.
- Opowiemy wam całą historie. Jestem Clary Morgenstern, to mój brat Jonathan, siostra Mary, Alec, Izzy i Max Lightwood, a Jace'a Herondale'a, Rachel już poznałaś.
- To ten blondyn, który wpadł na mnie przed szkołą, a inni go nie widzieli? - spytała.
- Tak.
- Przed szkołą wpadł na ciebie jakiś blondas, nikt inny go nie widzi, a ty nic mi nie mówisz?! - krzyknęła Nina.
- Nina, uspokój się. Chcecie się dowiedzieć o co chodzi? - spytałam.
pokiwały głowami i zaczęliśmy opowiadać, uzupełniając się nawzajem.
- Istniej coś takiego jak Świat Cieni. My jesteśmy Nocnymi Łowcami. Ludźmi z krwią Aniołów. Zabijamy Demony i Podziemnych łamiących prawo. -zaczęłam.
- Do podziemnych zalicza się: Wampiry, Wilkołaki, Czarowników i Faerie. - dodał Alec.
- Faerie to takie jakby wróżki, tylko że faceci też tam są. Nie mogą skłamać. - kontynuował Jonathan.
- Nocni Łowcy rysują sobie na ciele runy, które umożliwiają im wiele rzeczy. Na przykład leczą, poprawiają wzrok, bezszelestność, niewidzialność dla Przyziemnych, czyli dla ludzi, którzy nie mają pojęcia o naszym istnieniu. - uzupełniła Clary.
- Głównym rządem jest Clave. Głową Clave jest Konsul, trochę pomniejszą funkcję pełni Inkwizytor. Coś jak prezydent i premier. - zakończyłam.
Popatrzyły się nas, jak na idiotów.
- I my mamy wam uwierzyć? - spytała Nina.
- Ja im wierzę. - powiedziała Rachel z powagą.
- Jak mamy wam udowodnić, że to prawda? - próbował Jonathan.
- Pokażcie nam jedną z... Tego czegoś, o którym opowiedzieliście.
- Macie nas przed sobą - powiedział Jonathan. - jesteśmy Nocnymi Łowcami, inaczej Nefilim.
- Chcę zobaczyć runy - zaciekawiła się Rachel.
Clary podwinęła rękaw pokazując runę Agelic Power i Irtaze.
- No dobra. Wieżę. - zrezygnowała starsza siostra.
- Ej, słuchajcie, bo my robimy dowcip Jace'owi. Chcecie dołączyć?
Dziewczyny pokiwały głową, odpowiadając Alec'owi. Wyjaśniliśmy im plan.
Brat Clary poszedł do Skrzydła włożyć kamerę i wypuścić kaczki, a my razem poszliśmy do pokoju Rudej, gdzie mieliśmy czekać na wrzask Jace'a.
Hej, ludzie. Mam pytanie. Bardzo ważne.
Mam pomysł, żeby Nina była zła, tylko pytanie, czy wy chcecie, żeby taka była. Wszystko zależy od was.
Zapraszam do komentowania.
Ps. Następny rozdział będzie prawdopodobnie w piątek. Mam dużo lekcji do nadrobienia, więc wcześniej raczej nie dam rady.
sobota, 6 lutego 2016
LBA #2
Bardzo dziękuję Unlucky Girl (jej blog) za nominację do LBA
Pytania:
1. Masz jakieś inne hobby/pasję poza pisaniem?
Tak, czytam, interesuje mnie sztuka teatralna i filmowa, uwielbiam pływać i ogólnie kocham sport.
2. Co sprawia Ci największą radość?
Każdy komentarz lub wyświetlenie, uśmiechnięta gęba przyjaciół i potwora (czyt. brata) no i wychodzę ze swoim psem i zwierzętami ze schroniska. Te ich uśmiechnięte mordki, że samemu chce się śmiać. Robienie tego co kocham no i ogólnie dużo tego jest, bo wszyscy mi mówią, że ja ciągle się uśmiecham.
3. Jaki masz sposób na błyskawiczne poprawienie humoru?
Gdy jestem sama to książka, a gdy jest przy mnie któryś z moich przyjaciół to po chwili płaczą ze śmiechu.
4. Ulubiona pora roku.
No i tu psze pani to mamy problem. Lato czy zima oto jest pytanie.
5. Gdybyś mógł/mogła ze wszystkich sławnych ludzi na świecie spotkać się z jedną, kto by to był?
Jamie Campbell Bower <3
6. Ulubiony kolor.
Czarny i fioletowy.
7. Pies czy kot?
Ojj... Trudny wybór.
8. Czym się inspirujesz przy pisaniu?
Książkami, zdjęciami, innymi blogami (czytam bloga i nagle mam ochotę wymyślić coś podobnego, a w praniu wychodzi kompletnie co innego).
9. Ulubiona piosenka?
Na chwilę obecną:
She Looks So Perfect 5 Seconds Of Summer i ogólnie tego zespołu
10. Matematyka czy polski?
Zdecydowanie polski. Matma to zuooo.
11. Czytasz wszystko czy zamykasz się w jednej określonej kategorii?
Wszystko, ale najwięcej fantasy.
Moje pytania:
1. Znienawidzona książka?
2. Dlaczego?
3. Jaki gatunek książki najbardziej lubisz?
4. Dlaczego?
5. Ulubiony film?
6. Ulubiony przedmiot w szkole?
7. Masz swoje miejsce, w którym uwielbiasz spędzać czas / wiesz tylko ty / itd.?
8. Ulubiona potrawa?
9. Ulubiony dzień tygodnia?
10. Dlaczego?
11. Dlaczego postanowiłaś prowadzić bloga?
Nominuję:
1. http://the-mortal-instruments-the-otherstory.blogspot.com/
2. http://daryaniolamorgernstern.blogspot.com/
Pytania:
1. Masz jakieś inne hobby/pasję poza pisaniem?
Tak, czytam, interesuje mnie sztuka teatralna i filmowa, uwielbiam pływać i ogólnie kocham sport.
2. Co sprawia Ci największą radość?
Każdy komentarz lub wyświetlenie, uśmiechnięta gęba przyjaciół i potwora (czyt. brata) no i wychodzę ze swoim psem i zwierzętami ze schroniska. Te ich uśmiechnięte mordki, że samemu chce się śmiać. Robienie tego co kocham no i ogólnie dużo tego jest, bo wszyscy mi mówią, że ja ciągle się uśmiecham.
3. Jaki masz sposób na błyskawiczne poprawienie humoru?
Gdy jestem sama to książka, a gdy jest przy mnie któryś z moich przyjaciół to po chwili płaczą ze śmiechu.
4. Ulubiona pora roku.
No i tu psze pani to mamy problem. Lato czy zima oto jest pytanie.
5. Gdybyś mógł/mogła ze wszystkich sławnych ludzi na świecie spotkać się z jedną, kto by to był?
Jamie Campbell Bower <3
6. Ulubiony kolor.
Czarny i fioletowy.
7. Pies czy kot?
Ojj... Trudny wybór.
8. Czym się inspirujesz przy pisaniu?
Książkami, zdjęciami, innymi blogami (czytam bloga i nagle mam ochotę wymyślić coś podobnego, a w praniu wychodzi kompletnie co innego).
9. Ulubiona piosenka?
Na chwilę obecną:
She Looks So Perfect 5 Seconds Of Summer i ogólnie tego zespołu
10. Matematyka czy polski?
Zdecydowanie polski. Matma to zuooo.
11. Czytasz wszystko czy zamykasz się w jednej określonej kategorii?
Wszystko, ale najwięcej fantasy.
Moje pytania:
1. Znienawidzona książka?
2. Dlaczego?
3. Jaki gatunek książki najbardziej lubisz?
4. Dlaczego?
5. Ulubiony film?
6. Ulubiony przedmiot w szkole?
7. Masz swoje miejsce, w którym uwielbiasz spędzać czas / wiesz tylko ty / itd.?
8. Ulubiona potrawa?
9. Ulubiony dzień tygodnia?
10. Dlaczego?
11. Dlaczego postanowiłaś prowadzić bloga?
Nominuję:
1. http://the-mortal-instruments-the-otherstory.blogspot.com/
2. http://daryaniolamorgernstern.blogspot.com/
czwartek, 4 lutego 2016
Rozdział IV - Jak wygrać z Herondale'em
/Clary/
Otwieram oczy i widzę swój pokój. No tak Jace kazał mi iść spać, mówiąc, że sam zajmie się pilnowaniem dziewczyn. Rozejrzałam się po pokoju. Pomieszczenie było duże. "Ja POTRZEBUJĘ przestrzeni." takie było moje wyjaśnienie na pytanie dlaczego nie chce małego pokoju. Kto by chciał? Po za tym, nie przeżyje bez rysowania, więc dostałam największy pokój w Instytucie. Przez 4 lata urządziłam go po swojemu. Ściany były brązowo białe, na nich wisiały moje obrazy oprawione w ramę. Na biurku było porozstawiane pełno kubków z przyborami do rysowania. Na środku stała sztaluga. Na białej podłodze leżały dwa moje ulubione puchate dywany.
Spojrzałam na zegarek: 4:38. Jeszcze było ciemno.
Jak mogłam tego nie zauważyć?!
Ta tajemnice pójdzie ze mną do grobu.
No nic.
Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam krótki, chłodny prysznic i umyłam zęby. Przebrałam się.Białą bluzkę z długimi rękawami i wielkim czerwonym sercem na środku wsadziłam z przodu w ciemne, lekko pozdzierane rurki, zostawiając wypuszczone z tyłu. Do tego czerwone trampki i złote bransoletki. Włosy związałam w kucyk, gumką z czarną różą.
Zerkam na zegarek. 5:02.
Co mi szkodzi?
Zeszłam na dół, żeby zobaczyć, czy Jace jeszcze jest u sióstr. Wchodząc do środka ledwo się powstrzymałam przed wybuchnięciem śmiechem. Jace spał rozwalony w fotelu.
A czego ja się mogłam spodziewać?
Szturchnęłam go lekko, a potem mocniej. Nic, nie budził się. Przez głowę przemknął mi szatański plan.
Zaczęłam rozważać pozytywy i negatywy.
Jace mnie za to zabije.
Jak co, to umrę śmiejąc się.
Pobiegłam szybko, ale cicho do pokoju, tak żeby nikt mnie nie słyszał.
Zaczęłam grzebać w szufladach. Jest! Mam!
Moja stara opaska z dzieciństwa z białymi uszami królika. Chwyciłam jeszcze czarny marker.
Pobiegłam z powrotem do Skrzydła Szpitalnego.
Uff... Spał dalej.
Narysowałam mu wąsy i brodę.
Nałożyłam opaskę na jego głowę z blond kudłami, powstrzymując się od śmiechu.
Zginę w potwornych męczarniach.
A teraz finał.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i pstryknęłam mu parę zdjęć z różnych stron.
Coś mi się zdaje, że śmierć będzie długa i bolesna.
Zaczęłam szybko wychodzić rechocząc się, bo chłopak zaczął się powoli budzić.
Jeśli mnie zauważył, to już nie żyję.
Pobiegłam do pokoju Isabell. Ona mnie zrozumie.
/Jace/
Obudził mnie jakiś głos. Jakby ktoś robił zdjęcie. Otworzyłem oczy i zauważyłem jak Clary wychodzi szybkim krokiem z pokoju cicho się śmiejąc. Nie mając siły się zastanawiać zasnąłem z powrotem.
/Isabell/
Obudziło mnie walenie do drzwi. Spojrzałam na zegarek: 5:26
Na Anioła! Kto o tej porze się do mnie dobija?!
Otworzyłam drzwi.
-Clary?! - krzyknęłam zdziwiona.
- Ciszej - warknęła.
Wpuściłam ją do środka.
- To o co chodzi? - spytałam.
- Dzisiaj jest Światowy Dzień Robienia Żartów Jace'owi Herondale'owi.
Na moje usta wdarł się diaboliczny uśmiech.
Clary wyciągnęła z kieszeni telefon i coś przeglądała. Po chwili pokazała mi zdjęcie Jace'a, na którym miał namalowane wąsy i brodę, a do tego, przyczepione uszy królika. Zaczęłam tarzać się ze śmiechu po podłodze.
- Izzy wstawaj, idź się ogarnij i przyjdź do mnie do pokoju. Ja idę poinformować resztę żeby też zaraz wpadła.
/Jonathan/
Obudziło mnie walenie do drzwi.
- Clary?! Co ty na Anioła robisz o tej porze?! - krzyknąłem.
- Robimy numer Herondale'owi. Wchodzisz w to?- spytała.
Oczy mi się zaświeciły
- Zawsze.
-Idź do Aleca i przekonaj go żeby się zgodził. - rozkazała, bo byłem ubrany, jakoś tak mi się wcześnie wstało. - Ja idę do Maxa i Mary. Przyjdźcie do mnie do pokoju.
I wyszliśmy. Ona w stronę pokojów dzieciaków, a ja pokoju Aleca.
/Clary/
10 minut później wszyscy byli u mnie i obmyślaliśmy plan o nazwie "Pogrążyć Herondale'a"
- Jakieś pomysły?
- Na pewno coś z kaczkami. Jace boi się kaczek. - powiedział o dziwo podjarany tym wszystkim Alec.
- Każdy to wie, tylko co? - odezwał się Max.
- Może jak Jace się skapnie co ma na twarzy i pójdzie do łazienki to zmyć, to podrzucimy mu kaczkę z młodymi do kompletu? - podsunęła Izzy.
- To jest coś, tylko że za mało. - odpowiedziałam - potrzebujemy czegoś więcej.
- Kaczka na obiad? - zaproponowała Mary - Jace jej nienawidzi.
- Tak, to też, ale i tak za mało. Coś jeszcze? - zaczęliśmy myśleć.
- Mam! - krzyknął Jonathan. - Max leć szybko, ale cicho i zobacz, czy Jace śpi, Jest w skrzydle szpitalnym. Uważaj, żeby cię nie zobaczył.
Max pobiegł.
Wrócił po 5 minutach, mówiąc, że śpi.
- Dobra robimy tak. Izzy, albo ktokolwiek, macie leki nasenne? - spytał.
- Ja mam - odezwała się Iz.
- Ok to tak. Podamy mu leki nasenne i przyszyjemy do fotela. Powiesimy nad nim lustro, żeby zobaczył co mu z buźką się stało.
- Izzy przygotuje leki nasenne, kosmetyki i jakąś piękną różową sukieneczkę. Będzie wyglądał jak prawdziwa dama. - dodałam.
- Ok, to Alec idź do sklepu po kaczkę na obiad. Kup jeszcze różową farbę do włosów. Max, Mary wy pilnujcie, żeby Jace się nie obudził, a jak się obudzi, to nie pozwólcie mu wyjść i zobaczyć jak wygląda. - Jonathan zaczął wydawać polecenia.
- Iz, ty już idź po proszki, kosmetyki i kieckę, a Clary po przybory do szycia. Spotkacie się w szpitalu. Ja idę po kaczki do parku.
Położyliśmy ręce na rękę Jonathana i krzyknęliśmy:
- Raz, dwa, trzy - Wygramy My.
I się rozeszliśmy.
Otwieram oczy i widzę swój pokój. No tak Jace kazał mi iść spać, mówiąc, że sam zajmie się pilnowaniem dziewczyn. Rozejrzałam się po pokoju. Pomieszczenie było duże. "Ja POTRZEBUJĘ przestrzeni." takie było moje wyjaśnienie na pytanie dlaczego nie chce małego pokoju. Kto by chciał? Po za tym, nie przeżyje bez rysowania, więc dostałam największy pokój w Instytucie. Przez 4 lata urządziłam go po swojemu. Ściany były brązowo białe, na nich wisiały moje obrazy oprawione w ramę. Na biurku było porozstawiane pełno kubków z przyborami do rysowania. Na środku stała sztaluga. Na białej podłodze leżały dwa moje ulubione puchate dywany.
Spojrzałam na zegarek: 4:38. Jeszcze było ciemno.
Jak mogłam tego nie zauważyć?!
Ta tajemnice pójdzie ze mną do grobu.
No nic.
Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam krótki, chłodny prysznic i umyłam zęby. Przebrałam się.Białą bluzkę z długimi rękawami i wielkim czerwonym sercem na środku wsadziłam z przodu w ciemne, lekko pozdzierane rurki, zostawiając wypuszczone z tyłu. Do tego czerwone trampki i złote bransoletki. Włosy związałam w kucyk, gumką z czarną różą.
Zerkam na zegarek. 5:02.
Co mi szkodzi?
Zeszłam na dół, żeby zobaczyć, czy Jace jeszcze jest u sióstr. Wchodząc do środka ledwo się powstrzymałam przed wybuchnięciem śmiechem. Jace spał rozwalony w fotelu.
A czego ja się mogłam spodziewać?
Szturchnęłam go lekko, a potem mocniej. Nic, nie budził się. Przez głowę przemknął mi szatański plan.
Zaczęłam rozważać pozytywy i negatywy.
Jace mnie za to zabije.
Jak co, to umrę śmiejąc się.
Pobiegłam szybko, ale cicho do pokoju, tak żeby nikt mnie nie słyszał.
Zaczęłam grzebać w szufladach. Jest! Mam!
Moja stara opaska z dzieciństwa z białymi uszami królika. Chwyciłam jeszcze czarny marker.
Pobiegłam z powrotem do Skrzydła Szpitalnego.
Uff... Spał dalej.
Narysowałam mu wąsy i brodę.
Nałożyłam opaskę na jego głowę z blond kudłami, powstrzymując się od śmiechu.
Zginę w potwornych męczarniach.
A teraz finał.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i pstryknęłam mu parę zdjęć z różnych stron.
Coś mi się zdaje, że śmierć będzie długa i bolesna.
Zaczęłam szybko wychodzić rechocząc się, bo chłopak zaczął się powoli budzić.
Jeśli mnie zauważył, to już nie żyję.
Pobiegłam do pokoju Isabell. Ona mnie zrozumie.
/Jace/
Obudził mnie jakiś głos. Jakby ktoś robił zdjęcie. Otworzyłem oczy i zauważyłem jak Clary wychodzi szybkim krokiem z pokoju cicho się śmiejąc. Nie mając siły się zastanawiać zasnąłem z powrotem.
/Isabell/
Obudziło mnie walenie do drzwi. Spojrzałam na zegarek: 5:26
Na Anioła! Kto o tej porze się do mnie dobija?!
Otworzyłam drzwi.
-Clary?! - krzyknęłam zdziwiona.
- Ciszej - warknęła.
Wpuściłam ją do środka.
- To o co chodzi? - spytałam.
- Dzisiaj jest Światowy Dzień Robienia Żartów Jace'owi Herondale'owi.
Na moje usta wdarł się diaboliczny uśmiech.
Clary wyciągnęła z kieszeni telefon i coś przeglądała. Po chwili pokazała mi zdjęcie Jace'a, na którym miał namalowane wąsy i brodę, a do tego, przyczepione uszy królika. Zaczęłam tarzać się ze śmiechu po podłodze.
- Izzy wstawaj, idź się ogarnij i przyjdź do mnie do pokoju. Ja idę poinformować resztę żeby też zaraz wpadła.
/Jonathan/
Obudziło mnie walenie do drzwi.
- Clary?! Co ty na Anioła robisz o tej porze?! - krzyknąłem.
- Robimy numer Herondale'owi. Wchodzisz w to?- spytała.
Oczy mi się zaświeciły
- Zawsze.
-Idź do Aleca i przekonaj go żeby się zgodził. - rozkazała, bo byłem ubrany, jakoś tak mi się wcześnie wstało. - Ja idę do Maxa i Mary. Przyjdźcie do mnie do pokoju.
I wyszliśmy. Ona w stronę pokojów dzieciaków, a ja pokoju Aleca.
/Clary/
10 minut później wszyscy byli u mnie i obmyślaliśmy plan o nazwie "Pogrążyć Herondale'a"
- Jakieś pomysły?
- Na pewno coś z kaczkami. Jace boi się kaczek. - powiedział o dziwo podjarany tym wszystkim Alec.
- Każdy to wie, tylko co? - odezwał się Max.
- Może jak Jace się skapnie co ma na twarzy i pójdzie do łazienki to zmyć, to podrzucimy mu kaczkę z młodymi do kompletu? - podsunęła Izzy.
- To jest coś, tylko że za mało. - odpowiedziałam - potrzebujemy czegoś więcej.
- Kaczka na obiad? - zaproponowała Mary - Jace jej nienawidzi.
- Tak, to też, ale i tak za mało. Coś jeszcze? - zaczęliśmy myśleć.
- Mam! - krzyknął Jonathan. - Max leć szybko, ale cicho i zobacz, czy Jace śpi, Jest w skrzydle szpitalnym. Uważaj, żeby cię nie zobaczył.
Max pobiegł.
Wrócił po 5 minutach, mówiąc, że śpi.
- Dobra robimy tak. Izzy, albo ktokolwiek, macie leki nasenne? - spytał.
- Ja mam - odezwała się Iz.
- Ok to tak. Podamy mu leki nasenne i przyszyjemy do fotela. Powiesimy nad nim lustro, żeby zobaczył co mu z buźką się stało.
- Izzy przygotuje leki nasenne, kosmetyki i jakąś piękną różową sukieneczkę. Będzie wyglądał jak prawdziwa dama. - dodałam.
- Ok, to Alec idź do sklepu po kaczkę na obiad. Kup jeszcze różową farbę do włosów. Max, Mary wy pilnujcie, żeby Jace się nie obudził, a jak się obudzi, to nie pozwólcie mu wyjść i zobaczyć jak wygląda. - Jonathan zaczął wydawać polecenia.
- Iz, ty już idź po proszki, kosmetyki i kieckę, a Clary po przybory do szycia. Spotkacie się w szpitalu. Ja idę po kaczki do parku.
Położyliśmy ręce na rękę Jonathana i krzyknęliśmy:
- Raz, dwa, trzy - Wygramy My.
I się rozeszliśmy.
środa, 3 lutego 2016
LBA #1
Bardzo dziękuje Veronice Hunter (jej blog) za nominację do LBA
1. Co cię motywuje do dalszego pisania?
Komentarze, przyjaciółka, która sprawdza mi błędy (dzięki Kochana ;) ) no i liczba wyświetleń.
2. Czytasz od czasu do czasu jedne ze swoich starych rozdziałów?
Tak, żeby czegoś nie pomylić.
3. Gdzie chciałabyś pojechać w te wakacje? Dlaczego?
Zawsze (czyt. odkąd przeczytałam DA i DM) chciałam jechać do Londynu i Nowego Jorku. No ale w wakacje jadę do Horwacji, więc trzeba będzie czekać do dorosłości...
4. Czego najbardziej się bałaś, przed założeniem bloga?
Bałam się, że nikt nie będzie tego czytać, że będzie tak ja ze stroną na fb, którą kiedyś założyłam (totalna klapa).
5. Pisanie to twoje hobby czy pasja?
Chyba raczej pasja.
6. Która cecha Twojego charakteru najbardziej cię denerwuje?
Hmm... Zazdrość. Wolałabym mieć wszystko w miejscu, gdzie plecy tracą swą cudowną nazwę.
7. Jesteś typem nocnej sowy czy porannego skowronka?
Czasami siedzę do późna, a czasami wcześnie wstaje.
8. Jakie jest twoje największe marzenie, jako blogger?
Nie zawiesić się i dokończyć bloga oraz mieć więcej komentarzy.
9. Ulubione pomieszczenie w domu?
Nie mam takiego.
10. Ulubiony owoc?
Wszystkie prócz ananasa blee...
11. Ulubiony kolor?
Czarny i fioletowy
Moje pytania:
1. Tytuł ulubionej piosenki i jej wykonawca?
2. Ulubiony serial?
3. Dlaczego taki temat bloga?
4. Ulubiona seria książek/książka?
5. Wolisz wypożyczać książki czy kupować?
6. Ulubiona książka z dzieciństwa?
7. Matematyka czy jakiś język?
8. Wolisz wymyślać posty na papierze czy komputerze?
9. Jaki zawód chcesz wykonywać w przyszłości?
10. Gdzie chcesz mieszkać w przyszłości (kraj, miasto)?
11. Dlaczego postanowił*ś prowadzić bloga?
Nominuję:
1. http://staywithmyheart.blogspot.com/
2. http://niezanahistoriaclary.blogspot.com/
3. http://ukrytetajemnice.blogspot.com/
1. Co cię motywuje do dalszego pisania?
Komentarze, przyjaciółka, która sprawdza mi błędy (dzięki Kochana ;) ) no i liczba wyświetleń.
2. Czytasz od czasu do czasu jedne ze swoich starych rozdziałów?
Tak, żeby czegoś nie pomylić.
3. Gdzie chciałabyś pojechać w te wakacje? Dlaczego?
Zawsze (czyt. odkąd przeczytałam DA i DM) chciałam jechać do Londynu i Nowego Jorku. No ale w wakacje jadę do Horwacji, więc trzeba będzie czekać do dorosłości...
4. Czego najbardziej się bałaś, przed założeniem bloga?
Bałam się, że nikt nie będzie tego czytać, że będzie tak ja ze stroną na fb, którą kiedyś założyłam (totalna klapa).
5. Pisanie to twoje hobby czy pasja?
Chyba raczej pasja.
6. Która cecha Twojego charakteru najbardziej cię denerwuje?
Hmm... Zazdrość. Wolałabym mieć wszystko w miejscu, gdzie plecy tracą swą cudowną nazwę.
7. Jesteś typem nocnej sowy czy porannego skowronka?
Czasami siedzę do późna, a czasami wcześnie wstaje.
8. Jakie jest twoje największe marzenie, jako blogger?
Nie zawiesić się i dokończyć bloga oraz mieć więcej komentarzy.
9. Ulubione pomieszczenie w domu?
Nie mam takiego.
10. Ulubiony owoc?
Wszystkie prócz ananasa blee...
11. Ulubiony kolor?
Czarny i fioletowy
Moje pytania:
1. Tytuł ulubionej piosenki i jej wykonawca?
2. Ulubiony serial?
3. Dlaczego taki temat bloga?
4. Ulubiona seria książek/książka?
5. Wolisz wypożyczać książki czy kupować?
6. Ulubiona książka z dzieciństwa?
7. Matematyka czy jakiś język?
8. Wolisz wymyślać posty na papierze czy komputerze?
9. Jaki zawód chcesz wykonywać w przyszłości?
10. Gdzie chcesz mieszkać w przyszłości (kraj, miasto)?
11. Dlaczego postanowił*ś prowadzić bloga?
Nominuję:
1. http://staywithmyheart.blogspot.com/
2. http://niezanahistoriaclary.blogspot.com/
3. http://ukrytetajemnice.blogspot.com/
poniedziałek, 1 lutego 2016
Rozdział III - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła
/Rachel/
Stałam przed klubem, do którego przyprowadziła mnie siostra. Na neonie świecił się napis "Pandemonium". Ciekawa nazwa.
Weszłyśmy do środka i ogarnęła nas głośna muzyka. Potańczyłyśmy trochę we dwie, a potem Ninę "porwał" jakiś chłopak. Ja usiadłam na jedną z kanap żeby odpocząć. Piłam jakiś sok. Nie ukrywajmy. Mam niecałe piętnaście lat. Nie będę piła alkoholu. Głupia nie jestem. Nagle pod ścianą zauważyłam tego blondyna, z którym dzisiaj się zderzyłam. A gdyby tak... Spojrzałam w kierunku siostry. Nie widać żeby była na razie zbytnio mną zainteresowana. Nawet nie zauważy, że na chwilę odeszłam. Poszłam za chłopakiem. Miałam do niego parę pytań. Zobaczyłam, że idzie w kierunku jakiegoś starego magazynu, do którego przed chwilą weszła dziewczyna z chłopakiem. Przed drzwiami spotkał się z jakimiś dwoma typami i babką. Byli w podobnym wieku. Skinęli do siebie głowami i weszli do środka. To było troszkę dziwne. Ale tylko troszkę.
Wejść czy nie wejść? Pytałam się w myślach. Co jeśli to jacyś psychopaci? Uratuje kogoś i będę sławna. Albo mnie zabiją. Ugh. Raz kozia śmierć. Wchodzę. Znaczy uchylam lekko drzwi, żeby mnie nie zauważyli. Widzę chłopaka, z którym weszła wcześniej dziewczyna. Jest przykuty do ściany sztyletami. Normalka. Zamykam drwi i chcę odejść.
Chwila. Co?! Chłopak przykuty do ściany sztyletami?! Co do jasnej Anielki?!
Uchylam z powrotem drzwi i widzę jak przykuty coś mówi, wyciąga jedną broń i wbija sobie w serce.
Ja mam omamy czy on naprawdę zniknął? To było chore.
Oni chyba są psychopatami. Ostatnio widziałam taki film, w którym taksówkarz przypominał wszystkim, których wiózł smutne rzeczy z ich życia. Nie wiem skąd on o tym wiedział. To było jedyne niedociągnięcie filmu. No i potem te taksówkarz z nimi grał i wyciągał jakieś tam dwie pigułki, które wyglądały tak samo, ale jedna odbierała życie, a po drugiej nic się nie działo. Tylko taksówkarz wiedział, która była która. I dalej nie wiem bo nie oglądałam.
Nagle rozległ się głośny brzdęk. Po chwili się zorientowałam, że to ja zrzuciłam jakieś stare graty.
O cholera.
/Jace/
Usłyszałem jakiś dźwięk. Odwróciłem, by zobaczyć źródło. Reszta też. To była Rachel. No pięknie. Dobrze, że nie uciekła tylko stała zszokowana. Musiała nieźle się nas wystraszyć, po tym co zobaczyła.
- Rachel, podejdź do nas. - usłyszałem głos Clary. "Głos Anioła" Nie teraz. - Nic ci nie zrobimy.
Ma racje. "Nic jej nie zrobimy". Ale Rachel może myśleć, że jesteśmy psychopatami.
- No chodź. Mamy kilka pytań - dołączył do niej Jonathan.
Rodzeństwo Morgenstern ma taki w pewnym sensie dar. Mają kojący głos i dar przekonywania słowami. Dziewczyna szła w naszą stronę.
- Skąd znacie moje imię - spytała.
Wszyscy byliśmy zakłopotani. Niby jak mieliśmy jej wszystko wyjaśnić?
Nagle Iz podeszła ją od tyłu i ogłuszyła.
- Izzy - syknąłem - Co ty na Anioła zrobiłaś?
- Widzę, że byłeś gotowy opowiedzieć jej całą historię? - prychnęła.
Drzwi otworzyły się i weszła do środka, zapewne siostra Rachel. Zobaczyła dziewczynę leżącą na podłodze i po chwili Isabell sprawiła, że ona także miała bliskie spotkanie z podłożem. Sprawdziliśmy na wszelki wypadek jej dowód. Były siostrami.
- Co z nimi robimy? - spytał Alec
Bardzo mądre pytanie. O tym chyba nikt nie pomyślał.
- Zabierzemy do Instytutu. Z tyłu magazynu jest drugie wyjście -ok, Iz pomyślała.
Ja wziąłem na ręce Rachel, a Jonathan Ninę.
Drzwi były zamknięte. Clary narysowała odpowiednią runę i wyszliśmy na zewnątrz. Nasza specjalistka od run zaczęła rysować portal. Przeszliśmy przez niego. Przed moimi oczami pokazał się Instytut. Zanieśliśmy dziewczyny do Skrzydła Szpitalnego, a Alec pobiegł po Hodga i Maryse.
Dziewczyny zaczęły robić miejsce na dwóch najbliższych łóżkach. Ułożyliśmy je w momencie, kiedy wbiegła reszta.
- Co się stało?! - krzyknęła pani Lightwood.
- Drobna wpadka przy demonie - odpowiedziałem.
- To są panny Mortmain? - spytał zszokowany Hodge.
- Emm... no... Tak jakby... - zająkałem się.
- Czy wy zawsze musicie wpakować się w kłopoty?! - Maryse zaczęła robić nam wykład, który znaliśmy na pamięć.
To coś w rodzaju : Idioci, zawsze musicie wpakować się w kłopoty, was o coś prosić, miały być tylko demony, i sratatata dalej.
- Cicho budzą się! - krzyknął Hodge.
- Co jest? - spytała Rachel.
- Skąd się tu wzięłyśmy?
- To długa historia. Odpocznijcie. Rano wszystkiego się dowiecie. - odpowiedziała Clary.
/Clary/
Po tym, jak dziewczyny ponownie zasnęły mieliśmy na zmianę pełnić przy nich wartę. Ja byłam pierwsza. Poszłam się wykąpać i przebrać. Nałożyłam luźną bluzkę, leginsy bluzę i zeszłam na dół. Usiadłam na fotelu, który był w rogu sali i zaczęłam rozmyślać. To był powód, dla którego zgłosiłam się jako pierwsza. Wiedziałam, że nie będę mogła zasnąć. Wszyscy sprawiali wrażenie, jakby przez dziewczyny zapomnieli o demonie i jego słowach. "Pan znów będzie ze swoimi dziećmi" no to jest logiczne. Jakiś psychol chce odzyskać dzieci. Tylko kim jest on i kim są dzieci? "Zło stare i nowe" Czyli pewnie ten "Pan" jest tym złem współczesnym. Czyli na przykład dzieci są dobre. Ojciec jest zły. Ojciec chce mieć dzieci przy sobie. "Zło stare i nowe" czyli chodzi o jakiegoś wroga z przeszłości, a takich było wielu. "Nasze i nie nasze" chodzi o tego psychola i jeszcze jakieś... Jakby z innego świata. "Połączy siły" to jest logiczne. Będą działać razem. "Nie będzie ratunku" Trudno pokonać.
-Clary? - usłyszałam głos Jace'a i spojrzałam w stronę drzwi.
- Co jest? - spytałam.
- Wiem, że zabrzmię teraz jak dziecko, ale nie mogę zasnąć - ma rację. Zabrzmiał jak dziecko. - Nie mogę przestać myśleć o tym demonie.
- Ja też. Wymyśliłeś coś?
- No tyle, że jakiś zły gościu chce żeby jego dzieci też były złe, chce wezwać jakiegoś wroga z przeszłości, tylko nie mam pojęcia o co chodzi z tym nie naszym złem...
- Mi się to kojarzy ze złem z innego świata, ze złem, o którym on wie, a my nie. Na pewno będą działać razem... Mogą chcieć zniszczyć świat, lub coś w tym rodzaju, no i będzie ciężko go pokonać...
No witam, witam. Jak się podobał rozdział?
Jak myślicie, o jakiego wroga z przeszłości może chodzić?
A może ich przypuszczenia są mylne?
Zapraszam do komentowania.
Ps. Chciałabym zrobić takie zakładki np. "bohaterzy" , a w związku, że ja jestem taka nieogarnięta, to nie mam bladego pojęcia jak to zrobić. Napisze ktoś w kom jak?
Stałam przed klubem, do którego przyprowadziła mnie siostra. Na neonie świecił się napis "Pandemonium". Ciekawa nazwa.
Weszłyśmy do środka i ogarnęła nas głośna muzyka. Potańczyłyśmy trochę we dwie, a potem Ninę "porwał" jakiś chłopak. Ja usiadłam na jedną z kanap żeby odpocząć. Piłam jakiś sok. Nie ukrywajmy. Mam niecałe piętnaście lat. Nie będę piła alkoholu. Głupia nie jestem. Nagle pod ścianą zauważyłam tego blondyna, z którym dzisiaj się zderzyłam. A gdyby tak... Spojrzałam w kierunku siostry. Nie widać żeby była na razie zbytnio mną zainteresowana. Nawet nie zauważy, że na chwilę odeszłam. Poszłam za chłopakiem. Miałam do niego parę pytań. Zobaczyłam, że idzie w kierunku jakiegoś starego magazynu, do którego przed chwilą weszła dziewczyna z chłopakiem. Przed drzwiami spotkał się z jakimiś dwoma typami i babką. Byli w podobnym wieku. Skinęli do siebie głowami i weszli do środka. To było troszkę dziwne. Ale tylko troszkę.
Wejść czy nie wejść? Pytałam się w myślach. Co jeśli to jacyś psychopaci? Uratuje kogoś i będę sławna. Albo mnie zabiją. Ugh. Raz kozia śmierć. Wchodzę. Znaczy uchylam lekko drzwi, żeby mnie nie zauważyli. Widzę chłopaka, z którym weszła wcześniej dziewczyna. Jest przykuty do ściany sztyletami. Normalka. Zamykam drwi i chcę odejść.
Chwila. Co?! Chłopak przykuty do ściany sztyletami?! Co do jasnej Anielki?!
Uchylam z powrotem drzwi i widzę jak przykuty coś mówi, wyciąga jedną broń i wbija sobie w serce.
Ja mam omamy czy on naprawdę zniknął? To było chore.
Oni chyba są psychopatami. Ostatnio widziałam taki film, w którym taksówkarz przypominał wszystkim, których wiózł smutne rzeczy z ich życia. Nie wiem skąd on o tym wiedział. To było jedyne niedociągnięcie filmu. No i potem te taksówkarz z nimi grał i wyciągał jakieś tam dwie pigułki, które wyglądały tak samo, ale jedna odbierała życie, a po drugiej nic się nie działo. Tylko taksówkarz wiedział, która była która. I dalej nie wiem bo nie oglądałam.
Nagle rozległ się głośny brzdęk. Po chwili się zorientowałam, że to ja zrzuciłam jakieś stare graty.
O cholera.
/Jace/
Usłyszałem jakiś dźwięk. Odwróciłem, by zobaczyć źródło. Reszta też. To była Rachel. No pięknie. Dobrze, że nie uciekła tylko stała zszokowana. Musiała nieźle się nas wystraszyć, po tym co zobaczyła.
- Rachel, podejdź do nas. - usłyszałem głos Clary. "Głos Anioła" Nie teraz. - Nic ci nie zrobimy.
Ma racje. "Nic jej nie zrobimy". Ale Rachel może myśleć, że jesteśmy psychopatami.
- No chodź. Mamy kilka pytań - dołączył do niej Jonathan.
Rodzeństwo Morgenstern ma taki w pewnym sensie dar. Mają kojący głos i dar przekonywania słowami. Dziewczyna szła w naszą stronę.
- Skąd znacie moje imię - spytała.
Wszyscy byliśmy zakłopotani. Niby jak mieliśmy jej wszystko wyjaśnić?
Nagle Iz podeszła ją od tyłu i ogłuszyła.
- Izzy - syknąłem - Co ty na Anioła zrobiłaś?
- Widzę, że byłeś gotowy opowiedzieć jej całą historię? - prychnęła.
Drzwi otworzyły się i weszła do środka, zapewne siostra Rachel. Zobaczyła dziewczynę leżącą na podłodze i po chwili Isabell sprawiła, że ona także miała bliskie spotkanie z podłożem. Sprawdziliśmy na wszelki wypadek jej dowód. Były siostrami.
- Co z nimi robimy? - spytał Alec
Bardzo mądre pytanie. O tym chyba nikt nie pomyślał.
- Zabierzemy do Instytutu. Z tyłu magazynu jest drugie wyjście -ok, Iz pomyślała.
Ja wziąłem na ręce Rachel, a Jonathan Ninę.
Drzwi były zamknięte. Clary narysowała odpowiednią runę i wyszliśmy na zewnątrz. Nasza specjalistka od run zaczęła rysować portal. Przeszliśmy przez niego. Przed moimi oczami pokazał się Instytut. Zanieśliśmy dziewczyny do Skrzydła Szpitalnego, a Alec pobiegł po Hodga i Maryse.
Dziewczyny zaczęły robić miejsce na dwóch najbliższych łóżkach. Ułożyliśmy je w momencie, kiedy wbiegła reszta.
- Co się stało?! - krzyknęła pani Lightwood.
- Drobna wpadka przy demonie - odpowiedziałem.
- To są panny Mortmain? - spytał zszokowany Hodge.
- Emm... no... Tak jakby... - zająkałem się.
- Czy wy zawsze musicie wpakować się w kłopoty?! - Maryse zaczęła robić nam wykład, który znaliśmy na pamięć.
To coś w rodzaju : Idioci, zawsze musicie wpakować się w kłopoty, was o coś prosić, miały być tylko demony, i sratatata dalej.
- Cicho budzą się! - krzyknął Hodge.
- Co jest? - spytała Rachel.
- Skąd się tu wzięłyśmy?
- To długa historia. Odpocznijcie. Rano wszystkiego się dowiecie. - odpowiedziała Clary.
/Clary/
Po tym, jak dziewczyny ponownie zasnęły mieliśmy na zmianę pełnić przy nich wartę. Ja byłam pierwsza. Poszłam się wykąpać i przebrać. Nałożyłam luźną bluzkę, leginsy bluzę i zeszłam na dół. Usiadłam na fotelu, który był w rogu sali i zaczęłam rozmyślać. To był powód, dla którego zgłosiłam się jako pierwsza. Wiedziałam, że nie będę mogła zasnąć. Wszyscy sprawiali wrażenie, jakby przez dziewczyny zapomnieli o demonie i jego słowach. "Pan znów będzie ze swoimi dziećmi" no to jest logiczne. Jakiś psychol chce odzyskać dzieci. Tylko kim jest on i kim są dzieci? "Zło stare i nowe" Czyli pewnie ten "Pan" jest tym złem współczesnym. Czyli na przykład dzieci są dobre. Ojciec jest zły. Ojciec chce mieć dzieci przy sobie. "Zło stare i nowe" czyli chodzi o jakiegoś wroga z przeszłości, a takich było wielu. "Nasze i nie nasze" chodzi o tego psychola i jeszcze jakieś... Jakby z innego świata. "Połączy siły" to jest logiczne. Będą działać razem. "Nie będzie ratunku" Trudno pokonać.
-Clary? - usłyszałam głos Jace'a i spojrzałam w stronę drzwi.
- Co jest? - spytałam.
- Wiem, że zabrzmię teraz jak dziecko, ale nie mogę zasnąć - ma rację. Zabrzmiał jak dziecko. - Nie mogę przestać myśleć o tym demonie.
- Ja też. Wymyśliłeś coś?
- No tyle, że jakiś zły gościu chce żeby jego dzieci też były złe, chce wezwać jakiegoś wroga z przeszłości, tylko nie mam pojęcia o co chodzi z tym nie naszym złem...
- Mi się to kojarzy ze złem z innego świata, ze złem, o którym on wie, a my nie. Na pewno będą działać razem... Mogą chcieć zniszczyć świat, lub coś w tym rodzaju, no i będzie ciężko go pokonać...
No witam, witam. Jak się podobał rozdział?
Jak myślicie, o jakiego wroga z przeszłości może chodzić?
A może ich przypuszczenia są mylne?
Zapraszam do komentowania.
Ps. Chciałabym zrobić takie zakładki np. "bohaterzy" , a w związku, że ja jestem taka nieogarnięta, to nie mam bladego pojęcia jak to zrobić. Napisze ktoś w kom jak?
Subskrybuj:
Posty (Atom)









