/Rachel/
Stałam przed klubem, do którego przyprowadziła mnie siostra. Na neonie świecił się napis "Pandemonium". Ciekawa nazwa.
Weszłyśmy do środka i ogarnęła nas głośna muzyka. Potańczyłyśmy trochę we dwie, a potem Ninę "porwał" jakiś chłopak. Ja usiadłam na jedną z kanap żeby odpocząć. Piłam jakiś sok. Nie ukrywajmy. Mam niecałe piętnaście lat. Nie będę piła alkoholu. Głupia nie jestem. Nagle pod ścianą zauważyłam tego blondyna, z którym dzisiaj się zderzyłam. A gdyby tak... Spojrzałam w kierunku siostry. Nie widać żeby była na razie zbytnio mną zainteresowana. Nawet nie zauważy, że na chwilę odeszłam. Poszłam za chłopakiem. Miałam do niego parę pytań. Zobaczyłam, że idzie w kierunku jakiegoś starego magazynu, do którego przed chwilą weszła dziewczyna z chłopakiem. Przed drzwiami spotkał się z jakimiś dwoma typami i babką. Byli w podobnym wieku. Skinęli do siebie głowami i weszli do środka. To było troszkę dziwne. Ale tylko troszkę.
Wejść czy nie wejść? Pytałam się w myślach. Co jeśli to jacyś psychopaci? Uratuje kogoś i będę sławna. Albo mnie zabiją. Ugh. Raz kozia śmierć. Wchodzę. Znaczy uchylam lekko drzwi, żeby mnie nie zauważyli. Widzę chłopaka, z którym weszła wcześniej dziewczyna. Jest przykuty do ściany sztyletami. Normalka. Zamykam drwi i chcę odejść.
Chwila. Co?! Chłopak przykuty do ściany sztyletami?! Co do jasnej Anielki?!
Uchylam z powrotem drzwi i widzę jak przykuty coś mówi, wyciąga jedną broń i wbija sobie w serce.
Ja mam omamy czy on naprawdę zniknął? To było chore.
Oni chyba są psychopatami. Ostatnio widziałam taki film, w którym taksówkarz przypominał wszystkim, których wiózł smutne rzeczy z ich życia. Nie wiem skąd on o tym wiedział. To było jedyne niedociągnięcie filmu. No i potem te taksówkarz z nimi grał i wyciągał jakieś tam dwie pigułki, które wyglądały tak samo, ale jedna odbierała życie, a po drugiej nic się nie działo. Tylko taksówkarz wiedział, która była która. I dalej nie wiem bo nie oglądałam.
Nagle rozległ się głośny brzdęk. Po chwili się zorientowałam, że to ja zrzuciłam jakieś stare graty.
O cholera.
/Jace/
Usłyszałem jakiś dźwięk. Odwróciłem, by zobaczyć źródło. Reszta też. To była Rachel. No pięknie. Dobrze, że nie uciekła tylko stała zszokowana. Musiała nieźle się nas wystraszyć, po tym co zobaczyła.
- Rachel, podejdź do nas. - usłyszałem głos Clary. "Głos Anioła" Nie teraz. - Nic ci nie zrobimy.
Ma racje. "Nic jej nie zrobimy". Ale Rachel może myśleć, że jesteśmy psychopatami.
- No chodź. Mamy kilka pytań - dołączył do niej Jonathan.
Rodzeństwo Morgenstern ma taki w pewnym sensie dar. Mają kojący głos i dar przekonywania słowami. Dziewczyna szła w naszą stronę.
- Skąd znacie moje imię - spytała.
Wszyscy byliśmy zakłopotani. Niby jak mieliśmy jej wszystko wyjaśnić?
Nagle Iz podeszła ją od tyłu i ogłuszyła.
- Izzy - syknąłem - Co ty na Anioła zrobiłaś?
- Widzę, że byłeś gotowy opowiedzieć jej całą historię? - prychnęła.
Drzwi otworzyły się i weszła do środka, zapewne siostra Rachel. Zobaczyła dziewczynę leżącą na podłodze i po chwili Isabell sprawiła, że ona także miała bliskie spotkanie z podłożem. Sprawdziliśmy na wszelki wypadek jej dowód. Były siostrami.
- Co z nimi robimy? - spytał Alec
Bardzo mądre pytanie. O tym chyba nikt nie pomyślał.
- Zabierzemy do Instytutu. Z tyłu magazynu jest drugie wyjście -ok, Iz pomyślała.
Ja wziąłem na ręce Rachel, a Jonathan Ninę.
Drzwi były zamknięte. Clary narysowała odpowiednią runę i wyszliśmy na zewnątrz. Nasza specjalistka od run zaczęła rysować portal. Przeszliśmy przez niego. Przed moimi oczami pokazał się Instytut. Zanieśliśmy dziewczyny do Skrzydła Szpitalnego, a Alec pobiegł po Hodga i Maryse.
Dziewczyny zaczęły robić miejsce na dwóch najbliższych łóżkach. Ułożyliśmy je w momencie, kiedy wbiegła reszta.
- Co się stało?! - krzyknęła pani Lightwood.
- Drobna wpadka przy demonie - odpowiedziałem.
- To są panny Mortmain? - spytał zszokowany Hodge.
- Emm... no... Tak jakby... - zająkałem się.
- Czy wy zawsze musicie wpakować się w kłopoty?! - Maryse zaczęła robić nam wykład, który znaliśmy na pamięć.
To coś w rodzaju : Idioci, zawsze musicie wpakować się w kłopoty, was o coś prosić, miały być tylko demony, i sratatata dalej.
- Cicho budzą się! - krzyknął Hodge.
- Co jest? - spytała Rachel.
- Skąd się tu wzięłyśmy?
- To długa historia. Odpocznijcie. Rano wszystkiego się dowiecie. - odpowiedziała Clary.
/Clary/
Po tym, jak dziewczyny ponownie zasnęły mieliśmy na zmianę pełnić przy nich wartę. Ja byłam pierwsza. Poszłam się wykąpać i przebrać. Nałożyłam luźną bluzkę, leginsy bluzę i zeszłam na dół. Usiadłam na fotelu, który był w rogu sali i zaczęłam rozmyślać. To był powód, dla którego zgłosiłam się jako pierwsza. Wiedziałam, że nie będę mogła zasnąć. Wszyscy sprawiali wrażenie, jakby przez dziewczyny zapomnieli o demonie i jego słowach. "Pan znów będzie ze swoimi dziećmi" no to jest logiczne. Jakiś psychol chce odzyskać dzieci. Tylko kim jest on i kim są dzieci? "Zło stare i nowe" Czyli pewnie ten "Pan" jest tym złem współczesnym. Czyli na przykład dzieci są dobre. Ojciec jest zły. Ojciec chce mieć dzieci przy sobie. "Zło stare i nowe" czyli chodzi o jakiegoś wroga z przeszłości, a takich było wielu. "Nasze i nie nasze" chodzi o tego psychola i jeszcze jakieś... Jakby z innego świata. "Połączy siły" to jest logiczne. Będą działać razem. "Nie będzie ratunku" Trudno pokonać.
-Clary? - usłyszałam głos Jace'a i spojrzałam w stronę drzwi.
- Co jest? - spytałam.
- Wiem, że zabrzmię teraz jak dziecko, ale nie mogę zasnąć - ma rację. Zabrzmiał jak dziecko. - Nie mogę przestać myśleć o tym demonie.
- Ja też. Wymyśliłeś coś?
- No tyle, że jakiś zły gościu chce żeby jego dzieci też były złe, chce wezwać jakiegoś wroga z przeszłości, tylko nie mam pojęcia o co chodzi z tym nie naszym złem...
- Mi się to kojarzy ze złem z innego świata, ze złem, o którym on wie, a my nie. Na pewno będą działać razem... Mogą chcieć zniszczyć świat, lub coś w tym rodzaju, no i będzie ciężko go pokonać...
No witam, witam. Jak się podobał rozdział?
Jak myślicie, o jakiego wroga z przeszłości może chodzić?
A może ich przypuszczenia są mylne?
Zapraszam do komentowania.
Ps. Chciałabym zrobić takie zakładki np. "bohaterzy" , a w związku, że ja jestem taka nieogarnięta, to nie mam bladego pojęcia jak to zrobić. Napisze ktoś w kom jak?
Bohaterowie
poniedziałek, 1 lutego 2016
sobota, 30 stycznia 2016
Rozdział II - Pandemonium
/Jace/
Szliśmy w stronę szkoły, pod adres, który podała nam Maryse. A konkretniej ja z przodu z nałożoną runą niewidzialności, a za mną bez run Clary, Alec, Iz i Jonathan. Szukałem dziewczyny z kasztanową burzą loków i ubranej na sportowo. Widziałem jej zdjęcie więc mniej więcej wiedziałem kogo szukać. Po chwili zobaczyłem dziewczynę ze zdjęcia. Zacząłem biec w jej stronę chcąc się dowiedzieć czy mnie zauważy. Poszło mi nieźle. Swoją drogą byłem całkiem niezłym aktorem. Rachel mnie widziała. No nieźle. Ciekawe czy spodoba się jej takie życie. Rzuciłem tylko ,,przepraszam" i udając, że się gdzieś spieszę popędziłem dalej. Zatrzymałem się za rogiem i uśmiechnąłem. Nareszcie coś ciekawego. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Aleca.
- Gdzie jesteście? - spytałem.
Odpowiedział mi głos Aleca z mojej komórki - ,,Przed Java Jones. Spotkajmy się tam" i się rozłączył. Nie chcąc tracić czasu, zdjąłem z siebie runę i pobiegłem w stronę knajpki. Wszyscy już tam byli. Przywitałem się i zaczęliśmy rozmawiać.
- Ona mnie widziała! - krzyknąłem
- Serio? Nie zauważyliśmy - odpowiedział sarkastycznie Jonathan.
- Co powiecie na mały wypad? - spytałem ignorując odpowiedź brata Clary.
- Pandemonium? - zauważyłem chytry uśmieszek Izzy.
- Pandemonium.
***
/Rachel/
Dziwna sprawa z tym blondynem. Kiedy się z nim zderzyłam, prawie się wywróciłam. Podszedł do mnie mój znajomy - Christoff i spytał się jakim cudem się tak o po prostu wywróciłam. Zdziwiona powiedziałam mu, że ten chłopak mnie przewrócił, a on zaczął się śmiać mówiąc, że dokładnie widział jak się zachwiałam. Nie mając ochoty się z nim kłócić, przyznałam mu rację. Chris zawsze ze mną rywalizował w sporcie próbując udowodnić, że jest lepszy. Nieźle mu szło, jest godnym rywalem, ale i tak zawsze byłam lepsza.
Będąc pod domem zaczęłam otwierać drzwi kluczem. Dom był mojej siostry. Mieszkałam z nią od odkąd stała się pełnoletnia. Gdy miałam 10 lat, umarli nam rodzice w wypadku samochodowym. Po ich śmierci przez dwa lata mieszkałyśmy w sierocińcu. Gdy Nina stała się pełnoletnia - czyli dwa lata temu, zamieszkałam z nią. Teraz ma prawie 20 lat, a ja prawie 15. Tak się złożyło, że Nina ma urodziny 20 października, a ja 23. Zdziwiłam się bo drzwi były otwarte. Moja ,,opiekunka" powinna być przecież w pracy.
-Nina?! - zawołałam siostrę.
Nagle wychyliła się zza drzwi łazienki susząc włosy. Wyłączyła suszarkę i podbiegła do mnie.
-Wzięłam dwa tygodnie wolnego. Będziemy mogły spędzić je razem! Dzisiaj jest piątek, więc idziemy do takiego klubu. Szykuj się. Zaraz ci coś razem wybierzemy. Cieszyłam się, że spędzę czas z siostrą ostatnio pracowała całymi dniami, a gdy wracała od razu kładła się spać. Poszłam się umyć, a moja siostra postanowiła sama się przygotować. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam Ninę, która siedziała na moim łóżku i czekała na mnie. Była blondynką, o bujnych lokach, takich jak moje. Miała takie same niebieskie oczy jak ja i ogólnie różniłyśmy się tylko kolorem włosów, wiekiem i wzrostem, bo Nina była wyższa ode mnie o pół głowy.
Blondynka dobrała się do mojej szafy, próbując znaleźć jakąś sukienkę, ale ja mam może z jakieś 5 sukienek, z czego dwie były za małe. w końcu znalazła odpowiednią. Była to ciemno różowa kiecka z czarnym paskiem. Mimo, że nienawidzę różu, ten odcień mi się podobał. Do tego dorzuciła czarną torebkę i różowo-fioletowe szpilki. Efekt był niesamowity. Muszę, przyznać, że moja siostra ma niezły gust. Sama nałożyła granatową sukienkę ze złotym paskiem, szpilki z jakimiś sztucznymi kamyczkami czy czymś tam, torebką w odcieniu zielonego i złotą bransoletką. Jeszcze fryzury. Nawet nie wiem jak Nina zrobiła moją i swoją, ale nie będę się wtrącać. Wyglądałyśmy przepięknie. Pasemka moich włosów zafarbowała na a la blond robią jakiegoś koka z warkocza... Po prostu nie umiem jej opisać słowami. Jej też. Blondynka zrobiła nam lekki makijaż i razem ruszyłyśmy w stronę klubu.
***
/Clary/
Gdy tylko weszliśmy do instytutu Izzy kazała mi iść się umyć, mówiąc, że jak sama wybierze ubrania to do mnie przyjdzie. Taaa... Jasne... Isabell Sophia Lightwood sama wybierze sobie ciuchy na imprezę... Chciałabym to zobaczyć.
Po wykąpaniu wiedząc, że Iz dokonuje właśnie trudnego, życiowego wyboru - biała, żeby kontrastowała z włosami, oczami i karnacją, czy może czarna, pod kolor oczu? Ruszyłam w stronę pokoju mojej przyjaciółki.
Tak jak się spodziewałam, brunetka próbowała się zdecydować. Morelowa czy czerwona z przedłużeniem z tyłu. Po negocjacjach z Iz wybrała czerwoną. Poszłyśmy do mojego pokoju po sukienkę dla mnie. Po paru kłótniach nałożyłam morelową sukienkę przyjaciółki z czarnym żakietem, czarnymi butami na obcasie, wisiorkiem ze złotym serduszkiem i biało-czarną torebką. Jeszcze fryzura. Brunetka zaczęła przeglądać strony internetowe w poszukiwaniu czegoś idealnego. Dla siebie znalazła cudownego warkocza na bok, a dla mnie szukając czegoś, szlag ją trafił i postanowiła, że będą porostu rozpuszczone, lekko podkręcone. Moim zdaniem efekt, pomimo swej prostoty był niesamowity. Do tego lekki makijaż i byłyśmy gotowe.
Zeszłyśmy na dół i zobaczyłyśmy chłopaków ubranych... Normalnie. Czyli koszulka i jeansy, w sumie przecież nie pójdą na imprezę w garniturach.
W 5 poszliśmy do klubu.
Na miejscu, rozdzieliliśmy się wiedząc co robić. Zawsze przychodząc do Pandemonium zachowywaliśmy się jak zwykli ludzie. Tańczyliśmy z przypadkowymi osobami, piliśmy drinki i... Zabijaliśmy demony. Może Przyziemni nie do końca tak robią, no ale to nasza praca.
Po chwili zostałam porwana w wir tańca. Tańczyłam z jakimś chłopakiem. Nie był to demon. Nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Włosy wirowały wokół mojej głowy. Tańczyło się przyjemnie. Tancerz miał na imię Daniel.
Opadliśmy na kanapę i zaczęliśmy pić napoje. Zobaczyłam, że Izzy idzie z jakimś gościem do magazynu. Jace, Alec i Jonathan szli za nią z różnych stron. Ja również wstałam mówiąc koledze, że zaraz wrócę. Mało prawdopodobne żeby tak się stało, ale co miałam mu powiedzieć? ,, Hej słuchaj, zaraz wrócę. Idę tylko ze znajomymi zabić parę demonów. Nie obrazisz się jak cię na chwilkę zostawię?"
Przed wejściem spotkałam się z chłopakami, kiwnęliśmy nawzajem głową i lekko uchyliliśmy drzwi, żeby wiedzieć kiedy wkroczyć.
Iz jak to Iz całowała się z demonem pod postacią chłopaka, nie zauważył, że powoli wyciągała sztylety z długich butów. Już po chwili demon był przyszpilony do ściany.
- Witaj Kochasiu. Jakieś nowe wieści ze świata demonów? Teodora i Rufus jeszcze razem, czy los ich rozdzielił? - Zaczął nabijać się Jace, wchodząc do pomieszczenia, a my za nim.
- Pan znów będzie ze swoimi dziećmi... Zło stare i nowe, nasze i nie nasze połączy siły... Nie będzie ratunku... - Demon mówił jakby był w transie. Po zakończeniu wypowiedzi zrobił to, czego nikt się nie spodziewał... Wyciągnął ze ściany jeden ze sztyletów i przebił nim swoje serce. Staliśmy zszokowani i patrzyliśmy jak demon znika.
Szliśmy w stronę szkoły, pod adres, który podała nam Maryse. A konkretniej ja z przodu z nałożoną runą niewidzialności, a za mną bez run Clary, Alec, Iz i Jonathan. Szukałem dziewczyny z kasztanową burzą loków i ubranej na sportowo. Widziałem jej zdjęcie więc mniej więcej wiedziałem kogo szukać. Po chwili zobaczyłem dziewczynę ze zdjęcia. Zacząłem biec w jej stronę chcąc się dowiedzieć czy mnie zauważy. Poszło mi nieźle. Swoją drogą byłem całkiem niezłym aktorem. Rachel mnie widziała. No nieźle. Ciekawe czy spodoba się jej takie życie. Rzuciłem tylko ,,przepraszam" i udając, że się gdzieś spieszę popędziłem dalej. Zatrzymałem się za rogiem i uśmiechnąłem. Nareszcie coś ciekawego. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Aleca.
- Gdzie jesteście? - spytałem.
Odpowiedział mi głos Aleca z mojej komórki - ,,Przed Java Jones. Spotkajmy się tam" i się rozłączył. Nie chcąc tracić czasu, zdjąłem z siebie runę i pobiegłem w stronę knajpki. Wszyscy już tam byli. Przywitałem się i zaczęliśmy rozmawiać.
- Ona mnie widziała! - krzyknąłem
- Serio? Nie zauważyliśmy - odpowiedział sarkastycznie Jonathan.
- Co powiecie na mały wypad? - spytałem ignorując odpowiedź brata Clary.
- Pandemonium? - zauważyłem chytry uśmieszek Izzy.
- Pandemonium.
***
/Rachel/
Dziwna sprawa z tym blondynem. Kiedy się z nim zderzyłam, prawie się wywróciłam. Podszedł do mnie mój znajomy - Christoff i spytał się jakim cudem się tak o po prostu wywróciłam. Zdziwiona powiedziałam mu, że ten chłopak mnie przewrócił, a on zaczął się śmiać mówiąc, że dokładnie widział jak się zachwiałam. Nie mając ochoty się z nim kłócić, przyznałam mu rację. Chris zawsze ze mną rywalizował w sporcie próbując udowodnić, że jest lepszy. Nieźle mu szło, jest godnym rywalem, ale i tak zawsze byłam lepsza.
Będąc pod domem zaczęłam otwierać drzwi kluczem. Dom był mojej siostry. Mieszkałam z nią od odkąd stała się pełnoletnia. Gdy miałam 10 lat, umarli nam rodzice w wypadku samochodowym. Po ich śmierci przez dwa lata mieszkałyśmy w sierocińcu. Gdy Nina stała się pełnoletnia - czyli dwa lata temu, zamieszkałam z nią. Teraz ma prawie 20 lat, a ja prawie 15. Tak się złożyło, że Nina ma urodziny 20 października, a ja 23. Zdziwiłam się bo drzwi były otwarte. Moja ,,opiekunka" powinna być przecież w pracy.
-Nina?! - zawołałam siostrę.
Nagle wychyliła się zza drzwi łazienki susząc włosy. Wyłączyła suszarkę i podbiegła do mnie.
-Wzięłam dwa tygodnie wolnego. Będziemy mogły spędzić je razem! Dzisiaj jest piątek, więc idziemy do takiego klubu. Szykuj się. Zaraz ci coś razem wybierzemy. Cieszyłam się, że spędzę czas z siostrą ostatnio pracowała całymi dniami, a gdy wracała od razu kładła się spać. Poszłam się umyć, a moja siostra postanowiła sama się przygotować. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam Ninę, która siedziała na moim łóżku i czekała na mnie. Była blondynką, o bujnych lokach, takich jak moje. Miała takie same niebieskie oczy jak ja i ogólnie różniłyśmy się tylko kolorem włosów, wiekiem i wzrostem, bo Nina była wyższa ode mnie o pół głowy.
Blondynka dobrała się do mojej szafy, próbując znaleźć jakąś sukienkę, ale ja mam może z jakieś 5 sukienek, z czego dwie były za małe. w końcu znalazła odpowiednią. Była to ciemno różowa kiecka z czarnym paskiem. Mimo, że nienawidzę różu, ten odcień mi się podobał. Do tego dorzuciła czarną torebkę i różowo-fioletowe szpilki. Efekt był niesamowity. Muszę, przyznać, że moja siostra ma niezły gust. Sama nałożyła granatową sukienkę ze złotym paskiem, szpilki z jakimiś sztucznymi kamyczkami czy czymś tam, torebką w odcieniu zielonego i złotą bransoletką. Jeszcze fryzury. Nawet nie wiem jak Nina zrobiła moją i swoją, ale nie będę się wtrącać. Wyglądałyśmy przepięknie. Pasemka moich włosów zafarbowała na a la blond robią jakiegoś koka z warkocza... Po prostu nie umiem jej opisać słowami. Jej też. Blondynka zrobiła nam lekki makijaż i razem ruszyłyśmy w stronę klubu.
***
/Clary/
Gdy tylko weszliśmy do instytutu Izzy kazała mi iść się umyć, mówiąc, że jak sama wybierze ubrania to do mnie przyjdzie. Taaa... Jasne... Isabell Sophia Lightwood sama wybierze sobie ciuchy na imprezę... Chciałabym to zobaczyć.
Po wykąpaniu wiedząc, że Iz dokonuje właśnie trudnego, życiowego wyboru - biała, żeby kontrastowała z włosami, oczami i karnacją, czy może czarna, pod kolor oczu? Ruszyłam w stronę pokoju mojej przyjaciółki.
Tak jak się spodziewałam, brunetka próbowała się zdecydować. Morelowa czy czerwona z przedłużeniem z tyłu. Po negocjacjach z Iz wybrała czerwoną. Poszłyśmy do mojego pokoju po sukienkę dla mnie. Po paru kłótniach nałożyłam morelową sukienkę przyjaciółki z czarnym żakietem, czarnymi butami na obcasie, wisiorkiem ze złotym serduszkiem i biało-czarną torebką. Jeszcze fryzura. Brunetka zaczęła przeglądać strony internetowe w poszukiwaniu czegoś idealnego. Dla siebie znalazła cudownego warkocza na bok, a dla mnie szukając czegoś, szlag ją trafił i postanowiła, że będą porostu rozpuszczone, lekko podkręcone. Moim zdaniem efekt, pomimo swej prostoty był niesamowity. Do tego lekki makijaż i byłyśmy gotowe.
Zeszłyśmy na dół i zobaczyłyśmy chłopaków ubranych... Normalnie. Czyli koszulka i jeansy, w sumie przecież nie pójdą na imprezę w garniturach.
W 5 poszliśmy do klubu.
Na miejscu, rozdzieliliśmy się wiedząc co robić. Zawsze przychodząc do Pandemonium zachowywaliśmy się jak zwykli ludzie. Tańczyliśmy z przypadkowymi osobami, piliśmy drinki i... Zabijaliśmy demony. Może Przyziemni nie do końca tak robią, no ale to nasza praca.
Po chwili zostałam porwana w wir tańca. Tańczyłam z jakimś chłopakiem. Nie był to demon. Nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Włosy wirowały wokół mojej głowy. Tańczyło się przyjemnie. Tancerz miał na imię Daniel.
Opadliśmy na kanapę i zaczęliśmy pić napoje. Zobaczyłam, że Izzy idzie z jakimś gościem do magazynu. Jace, Alec i Jonathan szli za nią z różnych stron. Ja również wstałam mówiąc koledze, że zaraz wrócę. Mało prawdopodobne żeby tak się stało, ale co miałam mu powiedzieć? ,, Hej słuchaj, zaraz wrócę. Idę tylko ze znajomymi zabić parę demonów. Nie obrazisz się jak cię na chwilkę zostawię?"
Przed wejściem spotkałam się z chłopakami, kiwnęliśmy nawzajem głową i lekko uchyliliśmy drzwi, żeby wiedzieć kiedy wkroczyć.
Iz jak to Iz całowała się z demonem pod postacią chłopaka, nie zauważył, że powoli wyciągała sztylety z długich butów. Już po chwili demon był przyszpilony do ściany.
- Witaj Kochasiu. Jakieś nowe wieści ze świata demonów? Teodora i Rufus jeszcze razem, czy los ich rozdzielił? - Zaczął nabijać się Jace, wchodząc do pomieszczenia, a my za nim.
- Pan znów będzie ze swoimi dziećmi... Zło stare i nowe, nasze i nie nasze połączy siły... Nie będzie ratunku... - Demon mówił jakby był w transie. Po zakończeniu wypowiedzi zrobił to, czego nikt się nie spodziewał... Wyciągnął ze ściany jeden ze sztyletów i przebił nim swoje serce. Staliśmy zszokowani i patrzyliśmy jak demon znika.
![]() | |||
| Komplet Niny |
![]() | |||
| Fryzura Niny |
![]() | |
| Fryzura Izzy |
![]() | |
| Sukienka Izzy |
![]() |
| Komplet Rachel |
![]() | |
| Fryzura Rachel |
![]() | |||
| Fryzura Clary (tylko rude) |
![]() |
| Komplet Clary (znaczy Iz, ale nałożyła Clary) Hej ludzie... Przepraszam, że nie było ostatnio postów, ale nie miałam kiedy. Zapraszam do komentowania. |
wtorek, 26 stycznia 2016
Rozdział I - Mój ulubiony parabatai
*4 lata później*
\Clary\
… Podcięłam
go i leżał już na ziemi. Widok był komiczny. Wybuchłam śmiechem.
- Już się
tak nie rżyj – powiedział Jace, jakby to że z nim wygrałam go nie obchodziło –
dałem ci fory.
- Uhm… Na
pewno – mruknęłam.
- Oh, Jace,
przyznaj jak na mężczyznę przystało, że dziewczyny mogą być lepsze od chłopaków.
– Izzy mówiła takim tonem, jakbym codziennie z nim wygrywała, a przeciez było
tak tylko mniej więcej 4 razy w tygodniu.
- Po moim
trupie – stwierdził Jace – plus 3 dni, żeby mieć pewność, że umarłem.
-
Wiedziałem, żeby nie dawać mu do oglądania bajek Przyziemnych. – Alec ma rację.
Jonathan znalazł w jakimś sklepie ,,Epokę Lodowcową” i kupił Mary i Maxowi. Im
się nie spodobało, czego nie można powiedzieć o Jasie i moim bracie… Nagle Jace
mnie obrócił i byłam pod nim. Zaczął mnie łaskotać, a ja śmiałam się jak
opętana próbując go odepchnąć co mi nie wychodziło.
- Atak
łaskotkowy na Claryyyyy!!! – krzyknął Jonathan.
*
*
*
*
*
*
O
nienienienienienienie…
Po chwili
mój KOCHANY braciszek biegł w naszą stronę i zaczął mnie gilgotać. Po chwili
dołączyli do niego Mary, Iż, Max i Alec.*
*
*
*
*
*
Błagam nie.
*
*
*
*
Błagam nie.
Łzy zaczęły
mi lecieć po policzkach.
- Dobra
czekajcie, bo Clary umrze przed Jace’em i nie usłyszy jak mówi ,,Clary jest
lepszą wojowniczką ode mnie”. – uratował mnie Alec.
- I, że
dziewczyny mogą być lepsze od chłopaków. – przypomniała Izzy.
Chłopaki
spojrzeli na nią markotnie.
/Isabell/
- To co
robimy? – spytałam.
Było koło
13:00. Mieliśmy przerwę po treningu, a mi się nudziło. Nie lubiłam gdy nic się
nie działo.
- Wszyscy do biblioteki. - nagle weszła moja matka. Uradowana
wstałam i ruszyłam za nią, licząc że coś się w końcu wydarzy. Reszta ruszyła w
moje ślady.
- To o co
chodzi? – spytał Jace.
- Clave
znalazło pewną dziewczynę. Wygląda i zachowuje się jak zwykła Przyziemna, ale
jest coś z nią nie tak. Chcemy wiedzieć co. Nazywa się Rachel Mortmain. Samo
nazwisko jest niepokojące. Pamiętacie lekcje historii, na których Hodge uczył
was o Axelu Mortmainie? – spytała.
Wszyscy
pokiwali głowami. Axel Mortmain. Stary idiota, który był adoptowany przez
dwójkę czarowników. W przeszłości, a dokładniej w roku 18… którymś… Cóż, zawsze
byłam słaba w zapamiętywaniu dat. Wracając do tematu Mortmain stworzył armię
Diabelskich Maszyn, których prawie nie dało się pokonać. Udało się to przede
wszystkim Theresie Gray. Dobra koniec historii, bo matka zaczyna mówić dalej.
- Co ciekawe
Rachel ma na drugie imię Theresa. Miejmy nadzieję, że to nic ważnego. Musicie
sprowadzić ją do Instytutu. Najpierw do domu Magnusa, ale przede wszystkim…
Musicie zobaczyć, czy ona was widzi. Przydałoby się żeby kogoś poznała i
polubiła. Zajęłoby to tej osobie mniej więcej tydzień, a potem do Magnusa.
/Jace/
- Kto będzie
tym pechowcem szczęśliwcem? – spytałem.
Jak na
zawołanie wszystkie oczy zwróciły się w moją stronę. Oni chyba nie myślą, że…
- Jaceeee… -
zaczął Alec przesłodzonym głosem. – Wiesz, że jesteś moim ulubionym parabatai?
- O! –
krzyknął Jonathan – To jest mój ulubiony mieszaniec Instytutu!
Podli
zdrajcy.
- Niech wam
będzie – mruknąłem.
Zapowiada
się ciekawy tydzień.
Rozeszliśmy
się do swoich pokoi. Ustaliliśmy, że zawsze ktoś będzie za mną podążał w
pogotowiu, kiedy będę się ,,zaprzyjaźniał” z tą Rachel. Wiem, że ma kręcone
ciemne włosy, niebieskie oczy i skórę mniej więcej taką jak ma Iz. Jest wysportowana
i ubiera się zwykle na sportowo.
Nałożyłem
białą koszulkę i ciemne jeansy. Przyczesałem jeszcze trochę włosy i byłem
gotowy. Dzisiaj za Mną idą wszyscy. No wyłączając oczywiście Maryse, Maxa i
Mary.
Zszedłem na dół, gdzie miałem się spotkać z resztą. Wszyscy już czekali. Spojrzałem na Clary, która wyglądała
Jak się podoba I rozdział? Zapraszam do komentowania.
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Prolog
/Clary/
Matka nie
żyje…
Ojciec
uciekł…
Jonathan
jest przy mnie na wpół przytomny…
Trzymam za
rękę płaczącą Mary…
Rysuję
bramę…
Wyobrażam
sobie nowojorski Instytut – jedyny, w którym byłam.
Drugą ręką
chwytam brata. Mocniej ściskam siostrę i razem przechodzimy przez portal. Nie
wybaczę sobie, jeśli nie przeżyją.
Czuję się
jakby ciemność mnie pochłaniała. Powieki same mi opadają. Prawdopodobnie ze
zmęczenia.
Wyczuwając
grunt pod nogami otwieram oczy, patrząc na moich towarzyszy. Jonathan ledwo
powstrzymuje się od omdlenia, ja tak samo.
Musimy tylko
podejść do drzwi i zadzwonić…
Naciskam
dzwonek i po chwili otwierają nam Maryse i Robert Lightwood. Podaję im małą,
czując, że świat wokół mnie zaczyna wirować…
Wstęp
Hej!!
Będę prowadziła bloga o części postaci z ,,Darów Anioł" i ,,Diabelskich Maszyn" Cassandry Clare pojawią się także postacie wymyślone przeze mnie. Treść nie do końca będzie się zgadzała z fabułą książek. Liczę, że moje opowiadanie się spodoba i ktoś to będzie czytał.
Będę prowadziła bloga o części postaci z ,,Darów Anioł" i ,,Diabelskich Maszyn" Cassandry Clare pojawią się także postacie wymyślone przeze mnie. Treść nie do końca będzie się zgadzała z fabułą książek. Liczę, że moje opowiadanie się spodoba i ktoś to będzie czytał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








